Piotr otworzył oczy. Spojrzał na przytuloną do niego Tosię. Uśmiechnął się, ale zdziwiło go, że nie ma w jego łóżku Hany. „Nie. To nie mógł być sen”-
pomyślał i zaczął nasłuchiwać. W mieszkaniu panowała cisza. Odwrócił
się i zerknął na zegarek stojący na szafce nocnej. Dochodziła już 7.
Miał odwieźć dziewczynkę do szkoły dopiero o 9, więc postanowił, że sam
ogarnie trochę dom i zrobi śniadanie. Niechętnie zwlókł się z łóżka. Był
zawiedziony nieobecnością blondynki. Miał tylko nadzieję, że kobieta
nic głupiego nie wymyśliła i po raz kolejny się nie rozstaną. Poszedł do
salonu, gdzie chciał do niej zadzwonić. Zauważył na stolę kartkę:
Piotr!
Musiałam jechać do szpitala. Jakieś nagłe wezwanie. Nie chciałam Cię budzić. Zadzwonię jak tylko będę mogła. Kocham Cię! :*
Hana!
Uśmiechnął się. Był zadowolony, bo wszystko wróciło do normy. W
wyśmienitym humorze spędził poranek z córką i odwiózł małą do szkoły. Po
drodze wpadł na pomysł, że zrobi ukochanej niespodziankę i odwiedzi ją
w Leśnej Górze. Wstąpił do kwiaciarni, gdzie kupił kwiaty i ruszył w
stronę szpitala.
Hana obudziła się z ogromnym bólem głowy. Powoli otworzyła oczy.
Rozejrzała się dookoła. W niewielkim pomieszczeniu panował półmrok, a w
powietrzu czuć było wilgoć. Jedynym źródłem światła było malutkie
okienko wpuszczające do środka delikatne promienie słoneczne. Czuła się
nieswojo i dalej była lekko otumaniona . Ktoś musiał jej nieźle
przyłożyć. Poczuła chłód na nadgarstkach. Spojrzała . Na jej rękach
spoczywały ciasno zaciśnięte kajdanki. Spróbowała wstać. Wirowało jej w
głowie i ledwo utrzymała równowagę. Nie wiedziała, co się stało.
Chciała zorientować się, gdzie jest, więc ruszyła chwiejnym krokiem do
ściany. Usłyszała zgrzyt zamka. Jej serce zamarło. Ogarnął ją
niewyobrażalny strach. Sparaliżowało ją. Drzwi otwarły się tuż obok
niej. Nie dowierzała temu, co zobaczyła.
-Obudziłaś się.- usłyszała dobrze znany jej głos.
W tym samym momencie poczuła uderzenie w tylnej części ud i runęła na
kolana. Mężczyzna powalił blondynkę na ziemię ciągnąc ją za włosy.
Kolejne ciosy spadały na jej ciało. Każdy zadany z większą siłą. Kopał
ją. Bił na oślep w brzuch, żebra i głowę. Zdała sobie sprawę, w jak
beznadziejnym położeniu się znajduje. Była kompletnie bezbronna. Bała
się. Zamroczyło ją. Stróżka krwi spływała jej przed oczami. Przeszedł
po niej zimny dreszcz. Straciła przytomność.
Piotr cały w skowronkach przekroczył próg szpitala i udał się
natychmiast na ginekologię. Zapukał do gabinetu Goldberg i nie
czekając na odpowiedź nacisnął klamkę. Drzwi były zamknięte.
Niezrażony poszedł do lekarskiego zaglądając po drodze do sal na
ginekologii. Nigdzie jej nie znalazł. Zrezygnowany opadł na sofę w
pokoju lekarzy. Wyciągnął komórkę i wybrał numer dziewczyny. Po kilku
sygnałach odezwała się poczta. „Może operuje.”- pomyślał . Do pomieszczenia weszła Maria wraz z Wiktorią i Wójcikiem.
- O hej Piotr. Czy ty nie miałeś mieć dzisiaj wolnego? Widzę kwiaty. Czyżbyś się zakochał?- rzuciła wesoło Wiki.
- Cześć Wam. Miałem mieć, ale przyjechałem do Hany. Dostała w nocy
wezwanie i musiała jechać, bo jakiś nagły przypadek.- odpowiedział
szybko Gawryło.
- Z tego co wiem na izbie nikt jej nie wzywał. Miałam dzisiaj nockę.- stwierdziła Maria.
- Na ginekologii był spokój i też do niej nie dzwoniłem.- wtrącił się Wójcik.
- Jak to?- odezwał się podenerwowany brunet.- Zostawiła mi kartkę.
- Wróciliście do siebie?- zapytała Consalida.
- Tak wczoraj.- odpowiedział mocno już zmartwiony mężczyzna.- Może coś jej się stało..
- Na pewno nie. – odparła natychmiast Ruda.- Może siedzi sobie teraz
spokojnie u siebie w domu i obmyśla jakąś niespodziankę dla Ciebie. A no
i gratuluję. Należy Wam się.
- Masz rację Wiki. Pojadę do niej. Cześć!- pożegnał się z przyjaciółmi i
pospiesznie wyszedł.
Błyskawicznie trafił do swojego samochodu i
pomknął do mieszkania ukochanej. Dojechał dosyć szybko. Wpadł do klatki
kobiety i po chwili stał już pod jej drzwiami. Zadzwonił raz, drugi,
trzeci. Nikt nie otwierał. Do głowy przychodziły mu już najgorsze
scenariusze.
-Dzień dobry Panie Piotrze. Widzę, że nasza Hana bardzo oblegana dzisiaj.- powiedziała schodząca z góry pani Genowefa.
-Dzień dobry!- przywitał się chirurg- Nie widziała jej Pani dzisiaj?
- Widziałam ją ostatni raz wczoraj jak gdzieś wychodziła. Obiecała, że
do mnie rano zajrzy, ale niestety nie przyszła. Pewnie znowu taka
zabiegana.
- No może, może. A mówiła Pani, że ktoś u niej był dzisiaj. Kojarzy go Pani?
- A tak. Brunet średniego wzrostu. Takie dłuższe włosy. Kilka razy już
tutaj był wcześniej. Chyba też jest lekarzem, bo mówili o jakiś
pacjentach. Tak jak Pan teraz dzwonił na daremnie. Nie otworzyła mu.
- No cóż. Telefonu nie odbiera. Może spróbuje jeszcze później. Dziękuję.
Piotr pożegnał się i zbiegł po schodach. W drodze do domu próbował
jeszcze kilka razy dodzwonić się do ukochanej. Znowu bez skutku. „Może wróciła do domu, a ja jak zwykle panikuje”-
skarcił się w myślach próbując odgonić z serca troskę. Zaparkował
samochód pod swoim domem i powoli szedł. Nie zauważył na parkingu
samochodu ginekolog. Zaczął się mocno niepokoić. Takie zachowanie nie
było do niej podobne. Dochodziła już 13, a oni nie mieli kontaktu.
Pewien był jednego. Nie uciekła od niego, bo nie pisałaby mu, że się
odezwie. Najdziwniejsze było jednak to, że nie było żadnego telefonu w
nocy do Hany ze szpitala. Nikt jej nie wzywał. Z zamyślenia wyrwał go
kobiecy głos.
- Witaj Piotrze!- przywitała się z nim Kinga, która mieszkała piętro nad nim- Dobrze, że Cię widzę.
- Hej. Coś się stało?- odpowiedział nieprzytomny Gawryło.
- No chciałam oddać Ci to.- powiedziała kobieta wyciągając przed sobą
skórzaną, brązową torbę.- Poznajesz? To chyba twojej dziewczyny, bo
dokumenty są w środku.
- No tak. To jest torba Hany. Skąd ją masz?- spojrzał na nią zdziwiony chirurg, a przez niego przeszedł dreszcz. Zbladł.
-Rano jak wychodziłam z psem to znalazłam ją na trawniku po drugiej
stronie. Kojarzyłam, że widziałam parę razy Hanę właśnie z podobną torbą
i zajrzałam do środka, żeby się upewnić.- wyjaśniła Kinga.- Wszystko
gra Piotr? Coś się stało?
- Co? A nie nic. Wszystko dobrze. Dzięki wielkie za torbę. Muszę iść. Cześć.
Mężczyzna ruszył przed siebie. Nawet już nie słuchał kobiety, która coś
mu odpowiedziała. Był w transie. Dotarł do mieszkania i natychmiast
opadł na kanapę w salonie. Był oszołomiony. Wyobraźnia podsuwała mu
kolejne, czarne scenariusze przed oczy. Ocknął się. Musiał działać. Bał
się o swoją kobietę. Wysypał zawartość jej torby na stolik. Telefon,
kluczyki do samochodu i jej domu, portfel z pieniędzmi- wszystko nie
naruszone. „Cholera. O co w tym chodzi
i gdzie ona jest? Jak coś jej się stało? Przecież nikt od tak nie rzuca
swoich rzeczy w krzaki i nie ucieka bez żadnej wiadomości.”-
tysiące pytań cisnęły mu się na usta. Jednak nic nie mógł zrobić. Musiał
czekać. Nie minęło jeszcze nawet 24 godziny od czasu, kiedy zniknęła.
Nikt nie potraktowałby go poważnie. Tym bardziej, że Hana to dorosła
kobieta. Nerwy dawały mu o sobie znać. Postanowił pochodzić po okolicy
i trochę się uspokoić. Poniekąd liczył, że może znajdzie ją, gdzieś
zamyśloną. Wrócił do domu późnym wieczorem. Nic nie znalazł. W jej
mieszkaniu dalej nikogo nie było, a u niego też jej nie zastał.
Zadzwonił do Leny. Starska też nie miała z nią żadnego kontaktu i to od
prawie dwóch dni. Obiecali sobie, że jeśli któreś z nich czegoś się
dowie, od razu daje znać drugiemu. Piotrowi na myśl przyszła jeszcze
jedna osoba, która może coś o niej wiedzieć. Przemek wyjechał, więc
może Szymon coś będzie wiedzieć. Z opisu sąsiadki Goldberg wynikało, że
to on musiał u niej gościć w ostatnim czasie. Chirurg niechętnie
wybrał numer psychiatry. Gdyby nie to, że chodzi o Hanę to nigdy by się z
nim nie kontaktował. W końcu obaj rywalizowali o nią. Obaj ją kochali,
ale w tej sytuacji nie liczyło się dla niego nic poza tym, że chciał się
dowiedzieć, co się mogło stać. Szymon odebrał już po drugim sygnale.
- Cześć. Słuchaj, nie wiesz może co z Haną? Próbuję się z nią skontaktować.
-…
- Tak wiem, że też u niej dzisiaj byłeś. Umówiliście się może?
-…
-Czyli to coś pilnego?
-…
-Co takiego? Cholera jasna! Nikt nie ma z nią kontaktu od wczorajszej nocy. Przyjedź do mnie natychmiast! Znasz adres, prawda?
-…
- Czekam.
Rozłączył się i rzucił wściekły telefonem. Schował twarz w dłoniach.
Myślał, że eksploduje. Mieszały się w jego sercu strach, ból i
nieokiełznana złość. Był podłamany. Nikt nic nie wiedział na pewno,
poza jednym. Hana zniknęła i teraz grozi jej niebezpieczeństwo, a on
nic nie może zrobić. Zmobilizował resztki świadomości. Zadzwonił do
Leny i Marii. Obie obiecały, że przyjadą niedługo do niego. Były równie
mocno zaskoczone rewelacjami Dryla, co Piotr. Chirurg czekał. Wiedział,
że musieli zacząć działać jak najszybciej. Czas wlókł się niemiłosiernie
wolno, a teraz był on bardziej cenny od złota. Koszmar znowu do nich
wracał. Kolejny raz ktoś wywraca ich życie do góry nogami i to w
momencie, w którym tak naprawdę dopiero co ponownie do siebie wrócili.
Hana kiedyś powiedziała, że Pan Bóg nigdy nie daje nam na plecy więcej
niż jesteśmy w stanie unieść. Teraz bardzo starał się wierzyć w
prawdziwość tych słów. Ale czy rzeczywiście Goldberg miała rację w tym
stwierdzeniu?
Witamy! Na razie nie wstawimy nowych, bo nie zadowalającej nas liczby komentarzy i wyświetleń. Poza tym jest jeszcze kilka części z forum, które musimy przenieść. Reszta zależy od Was! Mamy nadzieję, że nas nie zawiedziecie. Pozdrawiamy! Agatka&Agnes
ej no nie przejmujcie sie tym, że jest mało komenatrzy. jeszcze nie wszyscy wiedzą o istnieniu tego bloga, niektorzy czytają a nie chce im się po prostu komentowac, to takie lapsy. no ale jak będą nowe czesci to na pewno bedzie grom wyswitlen i komenatrzy!! w ogole to obieclayscie nowa czesc dodac w weekend, zsotalo jeszcze kilka godzin, więc liczę, że MNIE nie zawiedziecie!!! :)
OdpowiedzUsuńL.
Nie , nie kończcie opowiadania ! jest świeten e , ja zawsze na nie czekam <3
OdpowiedzUsuńa dobry bloger pisze kolejną częśc nawet dla jednego czytelnika , ja zawsze czekam !!! <3 ta częśc jest tez niesamowite , zreszta wszystkie inne tez są NAPRAWDĘ rewelacuyjne , piszcie dalej <3 szkoda ,z eby taki talent isę zmarnowal <3 :* :)
O Matjkko !!!! to jest rewelacyjne , dzisiaj nadrobilam wszystkie Wasze opowiadania i jestem w szkoku , są świetne , piszcie dalej , czekam <3 :)) :*
OdpowiedzUsuńcudowne ! pisxcie dalej nie zaleznie od ilosci komentarzy , jest meega :)
OdpowiedzUsuńSuper , najlepsza czesc ze wszystkich , duzo opisow i w ogole , swietne ! chcociaz tamte tez byly cudne i mega , czekam na kolejne party !! :)
OdpowiedzUsuńświetne , next ! :):)
OdpowiedzUsuńWow , cudowne opowiadanie , z neicierpliwością czekam na ciąg dalszy ;)
OdpowiedzUsuńmeeeega , opowiadanie jest rewelacyjne , czekam na c.d i pozzdrawiam :)
OdpowiedzUsuńzgadzam sie z koomentarzami powyzej - jedno z najlepszych opowiadan o HaPi <3
OdpowiedzUsuńi dzis ma byc nowa częsc, bo się obrazimy!!!!!!
OdpowiedzUsuńSuper szybko nexta :)
OdpowiedzUsuńSuper, czekam na naxta!!!
OdpowiedzUsuńSuper , genialne , bombowe dawajcie nextaaaaa :*
OdpowiedzUsuń